Różne
Masz zaświadczenie?
Jeśli masz zaświadczenie o ukończeniu kursu dla fotografów i operatorów kamer filmowych uprawniające do reportażu podczas liturgii wydane przez Kurie Biskupią to możesz być pewien iż nie będzie ono tolerowane już w Diecezji Sosnowieckiej. Nie pomoże Ci już a nawet dodatkowe zaświadczenia, czy poręczenia od swego proboszcza.
Dlaczego?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Wraz z upadkiem cen sprzętu fotograficznego, pojawiła się cała gama „domorosłych fotografów” oferująca swe usługi po pierwsze za znacznie mniejsze pieniądze, a po drugie mająca gdzieś uszanowanie panujących zasad podczas fotografowania obrządków kościelnych. By uchwycić „kadr swego życia” po prostu nazwę to brzydko ładują się miedzy cały ceremoniał, rozstawiają się ze sprzętem pod ołtarzem lub po prostu nie zachowują powagi w danym momencie. Latają, biegają i przeszkadzają podczas przeprowadzenia ceremoniału, rozpraszając tym samym Parę Młodą.
W związku z tym, Diecezja Sosnowiecka w wraz z nią inne zamierzają niebawem wprowadzić płatne kursy, dzięki którym osoby wykonujące swoją prace jako fotograf ślubny będą mogły „przypomnieć sobie powagę liturgii”. Koszt takiego kursu to około 200 zł, natomiast czas ważności legitymacji to około 2ch lat. Być może dzięki temu trochę uszczupli się ilość takich domatorów.
Jednak jak widać, brakuje w Polsce pewnego ujednolicenia kursów a przede wszsytkim takich samych zaświadczeń dla fotografów. Każda kuria rządzi się własnymi prawami.
Chociaż i tak koniec końców wszytko potem pozostaje w kwestii rozmowy z księdzem prowadzącym ślub …
Druga czkawka migawki
Parę dni temu po raz drugi padła mi migawka w Canonie 350D. Pierwszy raz miało to miejsce przeszło rok temu po ponad 50 tysiącach zdjęć (tak mam ciężki palec ale przez trzy lata użytkowania to normalna liczba) – całkowicie nowa migawka, serwis w USA. Teraz zrobiła sobie wolne po 7,5 tysiącu zdjęć. Awaria wręcz banalna wypadły po prostu dwa listki migawki z prowadnicy, niby banalne a jednak bardzo denerwujące – koszt naprawy 280 złotych, czyli znów mniej kasy w kieszeni. Nie będzie zatem 8mm fisheye na razie, przynajmniej nie w tym miesiącu.

Aparat wrócił, zatem trzeba było sprawdzić jak wypada z klikaniem migawką i trafianiem w punkt AF, bowiem był całkowicie rozkręcony. Okazuje się że z 50mm sprawuje się przyzwoicie w odległości do 20 metrów potem przestrzela w większości przypadków ale może to wina samej już canonwskiej 50mm, niestety ale na działce żadnej Lki nie miałem żeby sobie sprawdzić na poważnie.
No i pare strzałów z puszki, exifa mi się nie chce wypisywać ale przesłony lecą tak: 2,8 / 2,0 / 2,2
Wiosennie III
Poniższe fotografie wiosenne dedykuje Tomkowi (http://fotopstryki.blogspot.com), który i tak pewnie „zmiażdży mi system” swoim cudownie rysującym Tamronem 17-50mm oraz Pawłowi (http://photospherize.blogspot.com) którego to ostatnimi czasy wkurzają moje zdjęcia. Obiektyw znów Canon 50mm tym razem na 350D.














